You are currently viewing Syndrom oszusta w biznesie i jak go pokonać?

Syndrom oszusta w biznesie i jak go pokonać?

Czasem pojawia się to znajome uczucie: niepewność, czy na pewno wiesz, co robisz.
Myślisz, że inni radzą sobie lepiej, a Twoje sukcesy to raczej szczęśliwy traf niż efekt pracy.
To doświadczenie znane wielu osobom, które rozwijają swój biznes.
W tym artykule opowiem, jak pokonać syndrom oszusta w biznesie— skąd biorą się takie myśli, jak sobie z nimi radzić i w jaki sposób krok po kroku wzmacniać pewność siebie, nawet kiedy jeszcze nie wszystko idzie idealnie.

1. Skąd się bierze poczucie „jestem za słaba”?

Nie przyszłaś na świat z myślą: „jestem beznadziejna”.
To przyszło później – z otoczenia, doświadczeń, słów, które w Tobie zostały.

– Ktoś kiedyś powiedział Ci: „Przestań się popisywać”.
– Ktoś wyśmiał Twoje marzenia: „Ty? Firma? Chyba żartujesz.”
– Porównujesz się dziś do ludzi, którzy są 10 kroków przed Tobą i dziwisz się, że nie masz ich efektów.

A potem dochodzi perfekcjonizm.
Myślisz, że:
– nie masz prawa zabierać głosu, bo nie jesteś „ekspertką”
– dopóki nie zrobisz tego „jak należy”, lepiej nic nie robić
– każdy błąd to potwierdzenie, że się nie nadajesz

Ale tu jest pułapka: widzisz tylko to, co Ci nie wyszło.
Nie liczysz tego, co już masz:
– ile razy wstałaś
– ile razy próbowałaś
– ile razy pokonałaś siebie i swoje lęki

Prawdziwe pytanie brzmi nie „czy jestem wystarczająco dobra?”, tylko:
„Czy jestem gotowa iść dalej mimo, że się boję?”

2. Jak pokonać syndrom oszusta w biznesie na poziomie myślenia i działania?

Myślenie:
– Złap ten moment, kiedy w głowie pojawia się „nie dam rady”.
Zadaj sobie pytanie: „Co zrobiłabym TERAZ, gdybym wierzyła, że dam radę?”
To pytanie od razu przerzuca Cię w tryb działania.

– Zmień narrację.
Nie mów: „Jestem beznadziejna.”
Powiedz: „Uczę się. Jestem w procesie. Każdy się uczył.”

– Wyrzuć ze słownika słowo „porażka”.
To, że Ci nie wyszło, nie znaczy, że Ty jesteś porażką.
To znaczy, że masz dane do analizy.

Działanie:
– Rób rzeczy, zanim poczujesz się gotowa.
„Pewność siebie przychodzi PO działaniu, a nie PRZED.”
Chcesz nagrać rolkę? Włącz kamerę, bez prób.
Chcesz sprzedać kurs? Wyślij pierwsze maile, zanim zbudujesz perfekcyjny landing page.

– Rozbij rzeczy na mikro-kroki.
Duży projekt Cię przytłacza?
Zapisz: co dziś, co jutro, co w tym tygodniu.
Mikro-ruchy budują wielkie rzeczy.

 3. Jak wzmacniać pewność siebie bez czekania na sukcesy?

Większość ludzi myśli: „Jak będę miała efekty, to uwierzę w siebie.”
Moim zdaniem wynika, to z źle ustawionego systemu nagród.

Patrz:
– Efekty są rzadkie.
– Proces jest codzienny.

Jeśli nagradzasz się wyłącznie za efekty, masz w głowie system, który… skazuje Cię na poczucie porażki w 90% dni, bo:
– klient nie zawsze kupi,
– liczba followersów nie zawsze urośnie,
– webinar nie zawsze pójdzie viralem.

I co wtedy? Twój mózg mówi: „Bez sensu. Po co to robić?”

Dlatego potrzebujesz przeprogramować system nagrody.
Musisz zacząć nagradzać się za działanie, nie za wynik.

Co to oznacza w praktyce:

Duma z tego, że wstałaś i nagrałaś story, nawet jeśli ma 10 wyświetleń.
Satysfakcja z tego, że wysłałaś ofertę, nawet jeśli nikt nie odpisał.
Szacunek dla siebie, że stanęłaś na tej „biznesowej macie” i zrobiłaś ruch.

Lubie cytat: „Zakochaj się w robocie, nie w oklaskach.”

Małe codzienne ruchy → budują mięśnie.
Codzienny proces → buduje mental.

Efekty? One przychodzą później — jako SKUTEK, nie jako źródło pewności siebie.

Co możesz zrobić:
Codziennie zapisz 1–3 rzeczy, które zrobiłaś mimo oporu.
Nie chodzi o wielkie zwycięstwa. Chodzi o to, że wstałaś, wykonałaś telefon, napisałaś posta.

Zbuduj własny system nagród.
Nie czekaj, aż świat Cię oklaskuje. Sama sobie powiedz:
– „Dobra robota.”
– „Jestem z siebie dumna.”
– „Dałam radę mimo strachu.”

Otocz się ludźmi, którzy widzą Twoje postępy.
To może być przyjaciółka, społeczność, mentor – ktoś, kto Ci przypomni, ile już przeszłaś.

Porównuj się tylko z jedną osobą:
z sobą sprzed miesiąca.
Nie z influencerką, która ma 100k followersów.
Z sobą, która kiedyś bała się nagrać pierwsze story.

4. Co robić, gdy syndrom oszusta w biznesie wraca?

Ważna prawda:
on wróci.
I to nie dlatego, że coś jest z Tobą nie tak.
Tylko dlatego, że przesuwasz granice.
Za każdym razem, gdy wchodzisz na nowy poziom, pojawi się pytanie w głowie: „Nie jestem wystarczająco dobra?”

Co wtedy:
– Nadaj mu imię.
Zamiast walczyć, nazwij go. „O, znowu przyszła Krytykantka.” To zmniejsza jego moc.

– Przypomnij sobie dowody.
Weź kartkę. Zapisz:
– co już osiągnęłaś
– co przeszłaś
– jakie rzeczy kiedyś były dla Ciebie niemożliwe, a dziś są normą

– Ustal rytuał odwagi.
Na przykład: „Masz zadanie – to działasz i nie zwracasz uwagi na to czy Ci się chce.”
Ale możesz sobie pomóc: ulubiona piosenką, szybkim spacerem czy krótką medytacją, a potem: GO.

5. Dlaczego warto iść mimo strachu?

Bo najgorsze, co możesz zrobić, to… czekać aż samo minie.
Syndrom oszusta nie zniknie, kiedy schowasz się pod kocem.
On znika, kiedy robisz rzeczy, które udowadniają Ci:
„Potrafię.”

I nie chodzi o to, żeby stać się kimś innym, chociaż w miarę czasu pewnie będziesz się zmieniała 🙂

Chodzi o to, żeby w końcu przestać się zatrzymywać, kiedy czujesz strach.

PS. Przestań Siebie oszukiwać, że nie masz nic wartościowego do zaoferowania!

Pozdrawiam,

Monika

Zrób Biznes

Ten post ma jeden komentarz

  1. Anonim

    Dobry wpis. Trafilas w sedno!

Dodaj komentarz